Skauci Europy zadomawiają się w Łodzi. Wystartowały już jednostki skautowe dla wszystkich grup wiekowych: wilczków, harcerek i harcerzy oraz przewodniczek i wędrówników
Skauci Europy (Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Federacja Skautingu Europejskiego) to dynamicznie rozwijający się katolicki ruch wychowawczy: organizacja harcerska skupiająca ok. 3500 członków z ponad 60 miast i miejscowości.
Skauci Europy od paru miesięcy zadomawiają się w Łodzi, gdzie wystartowały już jednostki skautowe dla wszystkich grup wiekowych, czyli dla wilczków (dziewczynki i chłopcy w wieku 8-11 lat), harcerek i harcerzy (12-16 lat) oraz przewodniczek i wędrówników (od 17 roku życia). Stało się to możliwe dzięki kilku zapalonym rodzicom, studentom i licealistom, którzy nie czekając na mannę z nieba, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i założyli nowe grupy skautowe (gromady wilczków, drużyny skautowe, a także stworzyli propozycję formacyjną dla pełnoletnich osób, które chciałyby pomagać w skautingu). Ich przykład pokazuje, że skauting jest wciąż bardzo prosty, podobnie jak 100 lat temu, gdy przekonywał do tego twórca tej metody wychowawczej gen. Robert Baden-Powel: („Skauting jest rzeczą prostą”). W Łodzi, tak jak w wielu innych miejscowościach, wystarczyło znaleźć parę osób do współpracy, pojechać na szkolenia, których organizujemy wiele w ciągu roku, i zorganizować się.
Celem Skautów Europy jest pomoc rodzinom katolickim w integralnym wychowywaniu dzieci i młodzieży zarówno w aspekcie ludzkim, jak i nadprzyrodzonym. Skauci Europy wspierają dzieci i młodzież w wychowaniu w tych właśnie wymiarach: formowaniu charakteru z jednej strony oraz pogłębianiu żywej wiary, więzi z Panem Bogiem z drugiej (zgodnie z formułą „łaska buduje na naturze”), przy czym oba te wymiary są integralnie połączone.
Cele szczegółowe formacji harcerskiej zawierają się w 5 punktach: są to troska o zdrowie i rozwój fizyczny, kształtowanie zmysłu praktycznego, formacja charakteru, służba bliźniemu oraz formacja religijna. Należy podkreślić ponadto, że praca wychowawcza odbywa się w dwóch odrębnych nurtach: harcerek i harcerzy (nie ma koedukacji na żadnym poziomie wiekowym).
W związku z licznym zainteresowaniem, Skauci Europy organizują jednodniowe szkolenie pod nazwą „ABC Skautingu”, które odbędzie się w Łodzi w dniu 31 stycznia. Więcej informacji o tym wydarzeniu można znaleźć na stronie internetowej www.lodz.skauci-europy.pl.
Za wydarzenie odpowiada Grzegorz Powideł, odpowiedzialny za rozwój Skautów Europy na terenie Łodzi, z którym można skontaktować się bezpośrednio pod adresem poczty elektronicznej: grzegorz.powidel@skauci-europy.pl lub numerem telefonu 509-136-632.
Kilka lat temu dwoje Anglików, którym urodziło się dziecko, wpadło na pomysł, żeby wychować je bez wtłaczania w schematy płciowe. Sasha nie miał być ani dziewczynką, ani chłopcem. Rodzice nie powiedzieli rodzinie i znajomym, jakiej płci jest ich potomek, a do samego malucha zwracali się bezosobowo. Chłopiec (pozostanę jednak przy tym seksistowskim rozróżnieniu) czasem nosił spodnie, a czasem sukienki, i został otoczony zabawkami, którymi lubią się bawić zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Pilnie strzeżony sekret dotyczący jego płci wyszedł na jaw dopiero po pięciu latach, kiedy poszedł od szkoły i trzeba było wpisać tę informację do dokumentów. Niestety, Anglicy znaleźli wkrótce naśladowców. Znamy co najmniej dwoje innych dzieci, które są wychowywane biseksualnie: Pop (-a) ze Szwecji i Storm (-a) z Kanady. Trzeba być doprawdy ślepym na fakty i traktować własne dziecko instrumentalnie, żeby wpaść na taki pomysł. Wystarczy poobserwować dowolne dziecko przez pół godziny, żeby się przekonać, że psychiczne różnice między płciami są czymś naturalnym i fundamentalnym.
A może by tak wychowywać dzieci bisoficznie, czyli trochę na mądrych, a trochę na głupich? Niech same wybiorą, kiedy dorosną - skomentował pomysł na biseksualne wychowanie nasz znajomy. Chyba dobrze zlokalizował źródło problemu. Mieć wybór - to fetysz naszych czasów. Jeśli zechcę, to napluję sąsiadce na buty, a moja wolność polega na tym, że mam taką możliwość. Teoretycznie to prawda, ale czy sąsiadka, która uzna, że nie może mi się zrewanżować tym samym, będzie mniej wolna niż ja? Oprócz swobody wyboru ważne jest jeszcze to, co się wybiera. Poza tym czy wolne wybory, nawet te najważniejsze, jak wybór męża, zawodu albo liczby dzieci, faktycznie są takie wolne, nieobarczone przypadkowością ani koniecznością? I czy na pewno każda samodzielna decyzja okazuje się tą lepszą?
Niektórzy katolicy nie chcą chrzcić niemowląt, tłumacząc tę decyzję szacunkiem dla ich wolnej woli. Ten temat poruszył niedawno Benedykt XVI podczas środowej katechezy. Kiedy ktoś myśli w ten sposób - tłumaczył Papież - nie widzi w wierze chrześcijańskiej nowego życia, prawdziwego życia, ale jedną z możliwych opcji i ciężar, którego nie godzi się nakładać bez zgody zainteresowanego. Ojciec Święty zauważył, że rodzice nie pytają dziecka o zgodę również wtedy, kiedy powołują je do istnienia. Czy mają do tego prawo? Odpowiedź Papieża na to pozornie retoryczne pytanie jest ciekawa i dobrze podsumowuje to, o czym tutaj mowa: tak, mają prawo, ale tylko wtedy, gdy zapewniają mu, że jego życie pomimo wszelkich problemów tego świata będzie dobre i będzie prawdziwym darem. A to jest możliwe tylko wtedy, kiedy będzie to życie zanurzone w Bogu.
Ponieważ Polska nie posiada innych rozwiązań umożliwiających wykazanie stanu cywilnego, to ma obowiązek transkrypcji aktu małżeństwa osób tej samej płci do rejestru stanu cywilnego – uznał w czwartek rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Jean Richard de la Tour.
Dwaj Polacy, z których jeden posiada także obywatelstwo niemieckie, zawarli w 2018 r. związek małżeński w Berlinie, po czym złożyli wniosek o jego transkrypcję, czyli wpisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego. Prośba ta została rozpatrzona odmownie, urząd tłumaczył, że prawo polskie nie przewiduje małżeństw osób tej samej płci, więc wpisanie tego aktu małżeństwa „naruszyłoby podstawowe zasady polskiego porządku prawnego”.
Dwie siostry zakonne zginęły w miniony poniedziałek w ataku uzbrojonych gangów na miasto Mirebalais. Zginęła również dziewczynka, którą opiekowały się siostry. Siostry Evanette Onezaire i Jeanne Voltaire należały do Zgromadzenia Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Zginęły podczas ataku koalicji gangów przestępczych Viv Ansanm na miasto Mirebalais, które leży około pięćdziesięciu kilometrów na północny wschód od stolicy Port-au-Prince.
Smutną wiadomość potwierdził przewodniczący Konferencji Episkopatu Haiti, arcybiskup Port-au-Prince - Max Leroy Mésidor. „To ogromna strata dla społeczności. Ofiary były wzorem do naśladowania”, powiedział hierarcha.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.