Homilia wygłoszona
w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Jasna Góra, 15 sierpnia 2003 r.
Pielgrzymowanie Maryi i nasze
Reklama
Jesteśmy pod wrażeniem pielgrzymek, które przeszły przez drogi naszej Ojczyzny. Etap po etapie przybyliśmy do celu, jakim jest Jasna Góra. Przybyliśmy na dzień uroczystości, w której liturgia
kieruje naszą uwagę na Maryję, Matkę Jezusa, która została wzięta do nieba. Wychwalamy Ją dziś za to, że jest w niebie, że jako jedyna z ludzi cieszy się pełnią chwały.
Ona, kochająca ludzi odkupionych przez Syna, Jezusa Chrystusa, chce wszystkich przyprowadzić do szczęścia, tam, do tego miejsca, o którym my nie mamy pełnego wyobrażenia.
Chcemy się dzisiaj dowiedzieć, jak to się stało, że Maryja została wzięta z duszą i ciałem do krainy ducha i światła. Jej ciało jest inne, dostosowane do przebywania
tam, w krainie szczęścia, takie niepojęte jak wtedy, gdy ukazywała się w Fatimie, w Lourdes, w Gietrzwałdzie czy w innych miejscach. Powinniśmy dowiedzieć
się o tym z Pisma Świętego. Zapewne wsłuchiwaliśmy się w dzisiejsze czytania liturgiczne, ale tam nie znajdujemy wprost opisu, jak przebiegało wniebowzięcie. Owszem, wiemy
z tradycji o cudownym zaśnięciu Maryi, co zostało utrwalone w znakomitych obrazach wielkich mistrzów malarstwa i pozostaje świadectwem wiary w pokoleniach
wiernych. Ludzie od początku wierzyli, że ciało Maryi, z której swoje ciało wziął Jezus Chrystus, nie mogło doznać skażenia, jakie w konsekwencji dla każdego stworzenia niesie śmierć.
Po prostu nie zmieniło się w proch.
A więc co nam wyjaśnia Pismo Święte? W słyszanej dziś Ewangelii stykamy się jedynie z opisem podróży Maryi do okolic górzystych, gdzie nawiedza Ona krewną Elżbietę. W domu
Elżbiety, po wzniosłym dialogu dwóch świętych Niewiast, wsłuchujemy się w hymn wypowiedziany przez Maryję – Magnificat – „Wielbi dusza moja Pana”. Ten hymn, w którym
Maryja wykłada swoją wiedzę języka biblijnego Starego Testamentu, wyraża zachwyt nad dziełem Opatrzności Bożej, która kieruje rozwojem ludzkości. Maryja mówi o sobie jako o „uniżonej
Służebnicy”, którą „odtąd błogosławić będą wszystkie pokolenia” (por. Łk 1, 48). Jak pokolenia będą sławić Maryję, tak i miłosierdzie Boga będzie przenoszone z ojców
na synów przez wszystkie wieki. Miłosierdzie Boże jest jednak sprawiedliwe, ono potrafi pyszałków postrącać z ich piedestałów, a gromadzących bogactwa pozbawić ich luksusów. To porządkowanie
sytuacji społecznych, o jakich mówi Matka Boża w swojej pieśni, to oczywiste działanie Opatrzności Bożej, do której odwołujemy się u początku XXI stulecia.
O ile Ewangelia opisująca scenę spotkania w domu św. Elżbiety ukazuje nam zamiary Boże przyjmowane w wielkim pokoju i ufności, o tyle czytanie z Apokalipsy,
mimo że wskazuje na Maryję jako na Niewiastę obleczoną w słońce, odsłania jednak ponury obraz wrogości. Smok ognisty, ukazujący się jako znak w kosmosie, zmiata swoim ogonem trzecią
część gwiazd i staje naprzeciw Niewiasty z najgorszymi zamiarami. Bóg jednak dla Niewiasty przygotował bezpieczne schronienie. Nadto z nieba dociera głos mówiący o zbawieniu
i o królowaniu Boga. Z nauki przekazanej w Apokalipsie wynika, że zamiary Boga nie urzeczywistniają się na ziemi automatycznie, ale trwa ustawiczne zmaganie się dobra
ze złem. A Maryja, którą rozpoznajemy jako ową Niewiastę, odgrywa niezwykłą rolę nie tylko w tym zmaganiu, między dobrem a złem, ale także w tryumfie
rządów Bożych.
Uzupełnieniem prawdy o Maryi w dzisiejszych czytaniach liturgicznych jest Pierwszy List św. Pawła do Koryntian. Apostoł poucza, że grzech jest moralną śmiercią i jako
moralna śmierć, gdy przyszedł na ludzkość przez Adama, został przez zmartwychwstanie Chrystusa zniweczony. Jak ludzkość uczestniczy w grzechu przez Adama, tak przez Chrystusa uczestniczy w zwycięstwie
nad grzechem, czyli w zmartwychwstaniu. Ponieważ Maryja jako jedyna z ludzi nie uczestniczy w grzechu, bo jako Niepokalana została z jego skutków wyjęta, to
tym samym na Nią spływają łaski zmartwychwstania. Kto jest objęty łaską zmartwychwstania jak Maryja, przed tym jest tylko droga, która wiedzie do nieba. Jak przed Maryją, tak przed wszystkimi, którzy
dostąpią tej łaski zjednoczenia z Chrystusem. Widzimy więc, jak głębokie są zamiary Boga, który pozwala nam Matkę Chrystusa czcić jako Wniebowziętą, aby będąc tam, w niebie, wskazywała
nam drogę, po której pójdziemy.
Niektóre zjawiska Panoszenia się zła
Reklama
Nasze pielgrzymki do miejsc świętych są drogą do osiągnięcia dobra, które najczęściej określamy jako łaskę. Przybycie na Jasną Górę jest zdobyciem jednej z łask, która jak ogniwo łańcucha prowadzi
ostatecznie do naszego zbawienia, to znaczy do osiągnięcia nieba. Podobnie pielgrzymka Maryi do domu św. Elżbiety była początkiem tej drogi, która wiodła przez tułaczki życiowe aż do Kalwarii, by wreszcie
osiągnąć ostateczny przystanek w niebie.
Wypada więc popatrzeć na naszą drogę życia, najeżoną przeciwnościami, i to znacznie większymi niż podczas pielgrzymowania. Oczywiście, nie możemy wskazywać na wszelkie zło, z którym
musi borykać się wierzący człowiek w dążeniu do celu, jaki mu wyznacza wiara. Zła w świecie jest bardzo dużo. Jest ono powszechnie znane i doświadczane, choć nie zawsze
pojmowane jako bariera do osiągnięcia dobra. Zbyt często przyzwyczajamy się do zła, które jest w nas i obok nas.
Zła jest tak dużo i pojawia się tak często, że niestety, przyzwyczajamy się i nieostro widzimy zniszczenia, jakie niesie programowana demoralizacja. Czym jest demoralizacja?
Jest odstępowaniem od przyjętych obyczajów, od wartości trwałych, od prawa natury i wreszcie od Przykazań Bożych, a promowaniem i wprowadzaniem w praktykę czynów
pozornie ponętnych, a faktycznie społecznie szkodliwych, niezgodnych z zasadami powszechnego rozwoju człowieka w jego osobistej i społecznej godności. Dokonuje
się to na wielu płaszczyznach współczesnego życia. Szczególnie chodzi tu o politykę, o ekonomię i o wplątane w te dziedziny środki masowego przekazu. Polityka,
która powinna mieć na celu dobro państwa, staje się walką o wpływy poszczególnych partii. Ekonomia jest dziedziną naruszania sprawiedliwości, bo funkcjonuje najlepiej przez korupcję i inne,
tajemnicze dla obywatela, zabiegi finansowe. Wreszcie mass media, chcąc być atrakcyjne, często przyciszają prawdę i są w większości na służbie silniejszych. Rezultatem formowania
świata według takiej koncepcji są krzywdy ukazane w zjawisku bezrobocia oraz w skażeniu systemu sprawiedliwości i deprawacji sumień, która nie tylko gubi miłość, ale wręcz
lubuje się w przestępczości. Aby ten system uczynić ponętnym, szermuje się pojęciem wolności: wolność dla uprawiania bodajże każdego seksu, stanowienie legislacji niesprzyjającej rodzinie i uprawnienia
do pozbywania się niewygodnych istnień ludzkich. To wszystko nie jest takie wyraźne, ale tendencja bardzo groźna. Ten pesymistyczny obraz rzeczywistości nie jest totalny, bo przecież pozostają ludzie
wrażliwi na wartości: pielęgnują miłość bliźniego, rozwijają pracę charytatywną, starają się o poprawne wychowanie. Dzieje się to zwłaszcza w środowiskach mniejszych, gdzie odpowiedzialność
za współistnienie jest większa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wydobycie się z opresji zła jest możliwe
Niektórym wydaje się jednak, że przychodzą takie czasy, iż ludzie uczciwi nie będą mieli nic do powiedzenia. Mówią, że wchodzimy w okres, który przypomina koniec XVIII wieku. Był to okres ogromnego
kryzysu moralnego, gdy Polska – jak się mówiło – nierządem stała, a znakomite rody nie wstydziły się korzystać z łapówek, które były przekupstwem i handlowaniem
Ojczyzną. Zdrowy odruch Narodu zdobył się wtedy na radykalną zmianę ustroju, co było wyrażone w Konstytucji 3 Maja, poparte wotum o budowie świątyni Opatrzności Bożej. Było to jednak
za późno, aby ocalić wolność.
Nie sądzę, aby nasza sytuacja dziś, choć zawiera wiele podobieństw do moralnego kryzysu Polski z XVIII wieku, odzwierciedlała wiernie tamte czasy. Złe zjawiska występują nie tylko u nas,
mają swoje korzenie raczej poza naszym krajem, my zaś dysponujemy dużym potencjałem duchowym – doświadczeni zaborami i okupacjami, mamy nabyte dyspozycje do odradzania się, mamy społeczne
encykliki papieży, a zwłaszcza Jana Pawła II, mamy liczne kościelne ruchy świeckich, które nie poddają się działaniu pustych haseł. Zaraza moralnego załamania dosięgła wiele szanowanych grup
społecznych, w tym także duchownych. Niezależnie jednak od jednostkowych potknięć, dysponujemy wykształconymi kadrami lekarzy, nauczycieli, duchownych, znakomicie wykształconych i gorliwych
jak nigdy przedtem. Trzeba nam jednoczenia się ludzi solidarnie odrodzonych i dążących świadomie do odrodzenia wszystkiego, aby nie bali się, ale spokojnie i stanowczo stawiali czoło
złemu.
Jeden z senatorów wypowiedział się, że ani sam, ani ludzie, z którymi się spotyka, nie interesują się przeszłością, stąd też Instytut Pamięci Narodowej jest niepotrzebny. Dziwna
to sentencja, która obok treści ideologicznych dotyka praktyki postaw społecznych, mianowicie pozbycia się odpowiedzialności. Mógł wczoraj zabić, to się nie liczy, liczy się to, co będzie robił jutro.
Między złym wczoraj a dobrym jutro, gdy chodzi o człowieka, musi nastąpić nawrócenie. Nie ma innej możliwości przemiany. Miłosierdzie Boże nie pójdzie z pokolenia na pokolenie,
dopóki nie postrąca pysznych z tronów i nie zniweczy zamysłów zarozumiałych serc. Potrzebujemy więc powszechnego odrodzenia moralnego. I to jest zwrócenie uwagi ku przyszłości.
My tylko w pewnej mierze czerpiemy z przeszłości. Ale patrzymy w przyszłość, która ma być świetlana, lepsza, ma być wypełnieniem woli Opatrzności i naszym współdziałaniem.
Zwracamy się do Opatrzności Bożej
W trudnych latach kryzysów Naród nasz zwracał się przez ślubowania bądź do Matki Najświętszej, bądź do Opatrzności Bożej, na której mądrość, sprawiedliwość i miłosierdzie wskazała Maryja w swoim
Magnificat.
Kościół nazywa Maryję Matką Opatrzności Bożej, bo Ona po macierzyńsku czuwa nad wypełnieniem się Bożych zarządzeń.
Jako znak zawierzenia po raz trzeci podejmujemy się budowy przyrzeczonej świątyni Opatrzności Bożej. Pierwszą budowę rozpoczął król Stanisław August w roku 1792. Prace przerwała wojna z Rosją,
pozostały do dziś jedynie fundamenty w Parku Łazienkowskim. Drugi raz władze polskie podjęły się realizacji świątyni w czasie międzywojennym, ale wybuch II wojny światowej przekreślił
plany. Po raz trzeci została podjęta budowa świątyni na polach wilanowskich w Warszawie. Buduje ją cały Naród za uczciwie zebrane grosze. Utarło się powiedzenie: Choćby złoty, lecz
z miłości – na świątynię Opatrzności.
O co nam chodzi? Czy o jeszcze jeden kościół? – Nie! Idzie o znak odrodzenia. Idzie przede wszystkim o takie spojrzenie na przeszłość, aby móc odpowiednio żałować
za grzechy. Idzie także o wolę dobrego wychowania synów i córek naszej ziemi. Jesteśmy przecież świadkami potężnej fali odrodzenia, która płynąc strumykami pielgrzymek
i wielu czynów dobroci, podpłynie kiedyś pod najwyższe Urzędy Rzeczypospolitej, pod Sejm, pod Senat itd.
Przepraszamy Pana Boga za to, że Jurkowi Owsiakowi nie udało się włączyć w nurt odrodzenia, że postawił znak zakazu na wejście Chrystusa do swego Woodstocku, a otworzył
bramy dla wielu sposobów samodeprawacji młodych ludzi. Można się spodziewać, że za zdemolowane pociągi zapłaci z funduszów Wielkiej Orkiestry, ale po co ten wydatek?
Tu, przed tronem Jasnogórskiej Pani patrzymy na naszą polską przyszłość. Patrzeć na przyszłość – to widzieć jej wyraźny zapis w młodzieży. Patrząc na radosną i rozśpiewaną
młodzież grup pielgrzymkowych, patrząc na harcerstwo – mam świeżo w pamięci międzynarodowy obóz w Żelazku pod Ogrodzieńcem, za Zawierciem – wzrasta nadzieja.
Dziewięć tysięcy młodzieży, obozy chłopców i obozy dziewcząt, potrafiło pokazać ideały i to, że można je zrealizować właśnie w pokoju, we współpracy, w osiąganiu
dobra. Młodzież to jest przyszłość. Młodzi z pielgrzymek, z obozów harcerskich, z innych form wychowania i samowychowania za 10 lub 15 lat obejmą
w Polsce, Europie kierownicze stanowiska. Jest wielka nadzieja, że obejmą je w sposób odpowiedzialny, rzetelny, uczciwy, w poczuciu sprawiedliwości i miłości.
A inni? Ci stojący pod kioskami, wytarzani w błocie itd.? Niech się porządnie wymyją. Oni nie są straceni! Niech wybiorą opcję życia, a nie śmierci! Niech się nawrócą!
Matka Boża wspomaga wszystkich grzeszników do Niej się uciekających.
To jest droga Maryi, to jest droga do radości, to jest nasza droga do Nieba. Amen.